OCHOTNICZY 203. PUŁK UŁANÓW W WALKACH 1920 ROKU


Tworzenie i pierwsze walki ochotniczego 203. Pułku Ułanów pod dowództwem
mjr Zygmunta Podhorskiego.


    .

ppłk Zygmunt Podhorski w 1920 roku

Latem 1920 r. w związku z trudną sytuacją na froncie wojny polsko-bolszewickiej w przyspieszonym tempie organizowano oddziały ochotnicze i rezerwowe wojsk polskich aby wysłać je na front przeciwko atakującej Armii Czerwonej. W końcu lipca wydano także rozkaz o tworzeniu ochotniczego 203.Pułku Ułanów. Pobór następował w kilku miejscach w południowej części Wielkopolski a miejscem jego koncentracji wyznaczono Kalisz. Do punktów poboru stawili się ochotnicy z ziemi kaliskiej, kutnowskiej, płockiej i włocławskiej, których rozlokowano w kilku podkaliskich wsiach. Spośród ok. 700 ochotników, na własnych koniach stawiło się wtedy w miejscach poboru ponoć około 40% z nich. Pułk stanowił praktycznie tzw. pospolite ruszenie. 2 sierpnia 1920 r. jego dowództwo objął mjr Zygmunt Podhorski a jego kadrę stanowili oficerowie odkomenderowani tu z innych pułków ułanów - głównie z 2 i 3.Pułku Ułanów - rtm. Adam Zakrzewski, por. Włodzimierz Lizoń, por. Wincenty Kozieł-Poklewski, ppor. Z. Falken-Płachecki, ppor. Józef Taube, ppor. Stefan Leski  oraz z organizującej się wtedy Szkoły Podchorążych Kawalerii z Grudziądza - pchor. Witold Hankisz i pchor. Witold Wańkowicz. Po bardzo krótkim z konieczności wstępnym przeszkoleniu a właściwie tylko przeglądzie, pułk został przetransportowany z Kalisza do Warszawy a potem w okolice Ciechanowa. Należy zaznaczyć, że z powodu tego pośpiechu - niezbędne uzbrojenie pułk otrzymał dopiero w pociągu w czasie transportu na front. W chwili wymarszu pułk liczył 27 oficerów i 716 ułanów.   Pod Ciechanowem, od 7 sierpnia 1920 r. toczył ciężkie boje z regularnymi wojskami Armii Czerwonej, w tym z zaprawionymi w bojach kozakami II Korpusu Kawalerii gen. Gaj-Chana. Najcięższe walki miały miejsce pod Przedwojewem, gdzie poległo kilkudziesięciu ułanów a potem pod Ciechanowem.




Przedwojewo pod Ciechanowem. Odsłonięcie - w 1922 roku - pomnika pamięci poległych ułanów
z 203. Pułku Ułanów

Walki te przyniosły, co okazało się dopiero poniewczasie, niespodziewany acz niezwykle istotny rezultat. 14 sierpnia 1920 r., 203.Pułk Ułanów, walcząc tam w składzie 8.Brygady Jazdy gen. Karnickiego, otrzymał zadanie opanowania północno-wschodniej części Ciechanowa. Wykonując ten rozkaz, pułk opanował koszary leżące na skraju miasta a następnie cukrownię oraz stację kolejową. Dokonał tego niemalże bez oporu ze strony przeciwnika, ponieważ jak się okazało, atakując trafił szczęśliwie w niebronioną przez niego lukę. W trakcie ataku, natrafiono w mieście na sztab polowy 4.Armii sowieckiej i go rozbito. Jego dowódca gen. A. Szuwajew uciekł w ostatniej chwili i zatrzymał się dopiero aż w Lipnie. W Ciechanowie, w tym przypadkowym ataku na siedzibę sztabu sowieckiej 4.Armii (przypadkowym, bo nie zdawano sobie sprawy, że on się akurat tam znajduje), pułk zdobył jednakże jej radiostację. Była ona już częściowo spalona przez uciekających dowódców ale okazało się, że fakt jej zdobycia przez ułanów 203.Pułku spowodował bardzo poważne następstwa dla całej 4.Armii.



Budynek przy ul. Zakroczymskiej w Ciechanowie, prawdopodobne miejsce zdobycia radiostacji

   Kilkudniowa przerwa w łączności jej jednostek spowodowana utratą tej radiostacji, doprowadziła do tego, że jej oddziały nic nie wiedząc o rozkazach głównodowodzącego gen. Michaiła Tuchaczewskiego, nakazującego im w związku z zaciekłymi walkami pod Warszawą, kierowanie się w jej stronę, parły dalej do wyznaczonych jej wcześniej celów, tj. do przepraw na Wiśle w Płocku, Włocławku i Toruniu. Jak się później okazało, ten zdawałoby się drobny fakt w skali całej operacji Armii Czerwonej okazał się być jednak niezwykle znamiennym. Okazał się być bowiem jednym z kluczowych, skutkujących przegraną bolszewickiej Armii Czerwonej w całej Bitwie Warszawskiej, co w swych wspomnieniach ("Pochód za Wisłę") wydanych kilka lat później, przyznał sam głównodowodzący wojsk atakujących Warszawę - gen. M. Tuchaczewski. Napisał on tam tak: "ten wypadek - drobny w swej  istocie, odegrał rozstrzygającą rolę w biegu naszego działania i dał początek jego katastrofalnemu wynikowi". Zniszczenie jedynej wówczas radiostacji jaką dysponowało dowództwo 4.Armii spowodowało utratę jej łączności ze sztabem frontu i dezorganizację systemu jej dowodzenia, a także, w pewnym stopniu całego Frontu Zachodniego. To, że obie walczące strony nie od razu zdały sobie sprawę ze znaczenia tego zagonu 203.Pułku Ułanów, którego efekt okazał się tak istotny, po latach przyznał również gen. Władysław Sikorski.
    O stracie tej radiostacji wiedzieli natomiast od razu polscy kryptolodzy i łącznościowcy, którzy znali już bolszewickie szyfry i odczytywali te naglące rozkazy gen. Tuchaczewskiego. Odbierali też głuchą ciszę po stronie ich adresatów a sami zagłuszali pozostałe radiostacje wroga, nadając na ich częstotliwościach teksty z Biblii. Odebrali też 17 sierpnia i natychmiast rozszyfrowali taki oto meldunek szefa radiotelegrafii polowej 4.Armii skierowany do szefa łączności polowej całego Frontu Zachodniego: "Melduję, że radiostacja polowa sztabu 4. Armii zaskoczona przez polski pociąg pancerny pod Ciechanowem pod ogniem karabinów maszynowych została spalona 15.08. Wszystkie kody i tajne instrukcje stacji też zostały zniszczone. Upraszam o jak najszybsze wysłanie polowemu sztabowi 4. Armii nowej stacji radiotelegraficznej".
   Meldunek ten może jedynie dodatkowo świadczyć o rozmiarze paniki i dezorientacji w szeregach 4. Armii, bowiem to przecież nie pociąg pancerny ich zaskoczył, rozbił i rozproszył ale zagon dwóch szwadronów 203.Pułku Ułanów. Nie można też wykluczyć, że treść tego meldunku jest zwykłym kłamstwem mającym usprawiedliwić bolszewickich dowódców z tego sztabu za utratę tak cennej radiostacji - ale tego już nie da się obecnie rozstrzygnąć. W każdym razie, w taki to sposób 203.Pułk Ułanów dowodzony przez mjr. Zygmunta Podhorskiego przyczynił się do klęski sowieckiej 4.Armii, pozbawiając jej dowództwo możliwości łączności na przeciąg kilku bardzo ważnych dni - dni w których rozstrzygnęły się losy Bitwy Warszawskiej. Utracenie tej radiostacji zaważyło na losach całej sowieckiej 4.Armii, która nic nie wiedząc o polskiej kontrofensywie znad Wieprza, kontynuowała działania w kierunkach wskazanych przed jej utraceniem i dopiero po 6 dniach, 20 sierpnia 1920 r. rozpoczęła spóźniony odwrót, zakończony później w gruncie rzeczy bezładną ucieczką.
    We wszystkich bitwach i potyczkach w okolicach Ciechanowa pomiędzy 7 a 15 sierpnia 1920 r. 203.Pułk Ułanów utracił ponad 200 rannych i poległych ułanów. Poległo kilkudziesięciu z nich ale ich dokładna liczba nie jest znana - wymienia się liczbę ok. 40-50. Mjr Z. Podhorski ocenił później, że straty te, pomimo całkowitego braku wyszkolenia taktycznego ochotników, nie były wtedy większe tylko dlatego, że większość z nich pochodziła ze sfer ziemiańskich, z zasady wychowanych przy koniach. W zachowanych dokumentach, z których korzystano przy publikacjach, które ukazały się jeszcze przed 1939 r., odnotowano w sumie zaledwie 8 nazwisk poległych tam wtedy ułanów tego pułku i byli to: wachmistrz Pączkowski, kpr. Antoni Florentini oraz ułani - Włodzimierz Bielicki, Dąbkowski, Zdzisław Englau, Stanisław Gałczyński, Kasiński, Wacław Miech. Jak więc widać, nie zdołano odnotować nawet imion i stopni wojskowych części z poległych.




Pomnik poległych ułanów 203. Pułku Ułanów - widok obecny

     Spisujący po latach historię wojenną tego pułku objaśnili to w sposób następujący: był to pułk ochotniczy, cywilne pospolite ruszenie osób, które zgłosiły się do poboru na apel władz wojskowych a w tak ultrakrótkim okresie ich naboru, wstępnego przeszkolenia oraz pośpiesznego wyjazdu na front, nie zdołano należycie dokonać wszelkich czynności rejestracyjnych i administracyjnych. Należy tu dodać, że sformowanie pułku trwało 3 dni a wymarsz nastąpił już po 7 dniach - co stanowi ponoć rekord w dziejach historii wojskowości. W związku z tym, zostały zapewne zapamiętanie i odnotowane nazwiska tylko tych poległych ułanów, którzy byli podoficerami lub pełnili wtedy w pułku inne istotne, pośpiesznie powierzone im przez dowództwo funkcje. Pamięć o zdecydowanej większości tych poległych pozostała zapewne niestety tylko w pamięci i archiwach ich najbliższych.Ofiara trudów, krwi a także życia tych poległych tam wtedy ułanów 203.Pułku oraz ich zdobycz, okazała się być jednakże niezwykle doniosłą a ich udany zagon pod dowództwem mjr. Z. Podhorskiego miał kapitalne znaczenie dla późniejszych wydarzeń na całym froncie północnego Mazowsza i Warszawy oraz w związku z tym, zapewne dla przyszłych losów całej II Rzeczpospolitej. Wielu historyków tamtego okresu uważa wręcz, że nie byłoby "cudu nad Wisłą" gdyby nie wydarzył się "cud w Ciechanowie". Wszyscy ci żołnierze 203.Pułku Ułanów zasługują więc z pewnością na miano jednych z największych bohaterów tamtego czasu.

Janusz Bielicki

Źródła: Lista strat Wojska Polskiego, polegli i zmarli w latach 1918-1920, Warszawa 1934; Księga Jazdy Polskiej, Warszawa 1938: Historia wojenna 27.Pułku Ułanów (d. 203 ochotniczego Pułku Ułanów), Warszawa 1930; J. Piłsudski, Rok 1920: z powodu pracy M. Tuchaczewskiego - Pochód za Wisłę, Warszawa 1924; Przegląd Kawaleryjski 12/1936 Z.Podhorski, Szarże 203.Pułku Ułanów pod Ciechanowem.."; Studia i Materiały do Historii Wojskowości nr 44/2007 G.Nowik "Cud nad Wisłą, Cud  nad Łydynią i Cud nad Wieprzem: z dziejów polskiego radiowywiadu w 1920 r.".

Autor: Karola Skowrońska